Od
kilku lat rynkiem filmowym rządzą wszelkiej maści sequele, prequele, remake’i
czy rebooty. Coraz popularniejszą formą stają się również spin-offy, czyli produkcje
przedstawiające samodzielną (np. dla danej serii) historię, która połączona jest
z „filmem-matką” jakimś drobnym szczegółem, występującą postacią, bądź miejscem
rozgrywania akcji. Takim oto sposobem po ogromnym sukcesie „Obecności” Jamesa
Wana, do naszych kin miał szansę trafić spin-off tejże produkcji, zatytułowany „Annabelle”.
Czy produkcja opierająca się na postaci przerażającej lalki może ubiegać się o
miano dobrego filmu? Moim zdaniem tak.
