Ponad
16 mln „lajków” na facebooku, jeszcze więcej sprzedanych egzemplarzy gier
wideo. O czym piszę? O serii „Need For Speed” rzecz jasna. Nie bez powodu
podaje te liczby. Myślę, że nie tylko według mnie są one jednym z ważniejszych,
jeśli nie najważniejszym czynnikiem, który przyczynił się do powstania filmu
bazującego na tej szalenie popularnej serii gier wideo. Jednak nie jest to
zwykły skok na kasę fanów. Coś tu jest nie tak. Wiecie co? Otóż film ten (w
przeciwieństwie do większości ekranizacji gier) jest naprawdę dobry. I nie
piszę tego jako fan serii, bowiem nim najprościej mówiąc nie jestem.
