„Kingsman: Tajne Służby” to kolejny po
filmie „Kick-Ass” efekt współpracy pomiędzy reżyserem Matthew Vaughn’em, a
twórcą komiksów Markiem Millarem. Podobnie jak w przypadku ekranizacji komiksu
o młodocianym bohaterze, tak i tutaj, twórcy w nieco szalony i bezpretensjonalny
sposób bawią się konceptem (super)bohatera. Dla brytyjskiego reżysera jest to
też pierwsza w karierze możliwość zbliżenia się do tematyki szpiegowskiej.
Wiadomo bowiem, iż starał się on o angaż na stołek reżyserski jednego z filmów
o Jamesie Bondzie. Jeśli prześledzimy dorobek czy to Vaughna (Przekładaniec,
Kick-Ass, X-Men: Pierwsza Klasa), czy Millara (Wanted – Ścigani, Kick-Ass,
Kick-Ass 2), możemy śmiało założyć, że podczas seansu czeka nas coś
nietuzinkowego. Jednak to, co otrzymujemy, przechodzi najśmielsze oczekiwania.
„Tajne Służby” po prostu powalają widza na kolana.
