Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ian McShane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ian McShane. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy! - "John Wick".

   Liam Neeson swoim występem w “Uprowadzonej” zapoczątkował pewien trend w Hollywood. Otóż do łask wytwórni filmowych powrócili aktorzy starsi wiekiem, sprawdzeni w kinie akcji. Coraz częściej zajmują oni miejsce zniewieściałych chłopaczków, którzy wzbudzają więcej politowania niż podziwu. W samym 2014 roku powstało kilka filmów z można powiedzieć weteranami kina akcji w rolach głównych. Chociażby “Non-Stop” z Neesonem, “Bez Litości” z Washingtonem, “72 Godziny” z Costnerem czy “November Man” Brosnanem. Filmy te, raz lepsze, raz gorsze, bezapelacyjnie stają się dla widzów dobrą, lekką odskocznią od kina bardziej dramatycznego, poważniejszego. Do tego coraz liczniejszego grona filmem “John Wick” dołączył właśnie Keanu Reeves, niezapomniany Neo z “Matrixa”, któremu w tym roku stuknęła pięćdziesiątka.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Z lekkim przymrużeniem oka - "Hercules".

           Najnowszy film Bretta Ratnera to kolejne spojrzenie na jednego z najpopularniejszych herosów wszech czasów. Półboga, syna Zeusa oraz śmiertelniczki Alkmeny. Chyba każdy z Was zna tą postać, oglądał wcześniej przynajmniej jeden film, serial czy chociażby bajkę Disneya. Herculesa jest bowiem w popkulturze od groma. W samym tylko 2014 roku, mamy możliwość obejrzenia aż 3 filmów opowiadających o jego przygodach. Prócz branego tutaj pod lupę „Herculesa” z Dwaynem „The Rock” Johnsonem, wymienić można „Legendę Herkulesa” oraz „Hercules Reborn”. Jednak o tych dwóch ostatnich tworach szkoda nawet dyskutować. Sprawa wygląda zupełnie inaczej w przypadku tego zdecydowanie najdroższego przedstawiciela, z wyżej wymienionych przeze mnie filmów. A wszystko przez to, że stawia on tytułowego bohatera w zupełnie innym niż dotychczas świetle.